MY, EKIPA CSI


Tekst poniższy jest fikcją literacką. Zbieżność imion, nazwisk, pseudonimów, sytuacji, okoliczności i faktów zaistniała w tym tekście jest zupełnie przypadkowa i absolutnie nie zamierzona.

Jakiś czas temu, na ścianie frontowej naszego wieżowca, tuż przy wejściu do klatki schodowej ktoś wysmarował farbą bardzo mocno niecenzuralny napis pod adresem pani X., która (tak się nieszczęśliwie składa) jest nauczycielką mojego syna.”Artysta ” pomylił po prostu klatki schodowe, bo rzeczona pani mieszka tuż obok. Przeszliśmy nad tym z synem do porządku dziennego, bo jakoś tak jest, że osoba ta nie jest szczególnie lubiana. Co tu dużo mówić zresztą… Prawie nikt jej nie lubi. I nie dziwi mnie to osobiście, bo raz z nią rozmawiałam i od tego czasu się przed nią ukrywam.

Dzieło owo pojawiło się w sobotę, a w poniedziałek syn wrócił ze szkoły, rzucił plecakiem i wściekły  powiedział:

- Mamo wyobraź sobie, że ta (i tu użył kilku epitetów) oskarżyła mnie o to, że to ja wysmarowałem!

- No nie! Przecież musiałbyś być idiotą, żeby pisać takie rzeczy na swojej klatce schodowej! – wkurzyłam się.

- Właśnie to samo jej powiedziałem mamo, ale ona mnie straszy policją.

- Daj spokój, niech sobie straszy. Oboje wiemy, że tego nie zrobiłeś, bo całą pieprzoną sobotę siedziałeś przed kompem. Poza tym możesz jej powiedzieć, że jak na razie polskie prawo działa tak, że trzeba udowodnić winę, a nie niewinność, a to co ona mówi to zniesławienie i to my pójdziemy w razie czego, ale nie na policję,tylko prosto do sądu.

Trochę się powkurzaliśmy  i zapomnieliśmy. Na drugi dzień zadzwonił do mnie wychowawca syna i zapytał, czy wiem o całej sprawie. W trakcie rozmowy oboje doszliśmy do wniosku, że panią X trzeba  ignorować. Ja na koniec stwierdziłam, że od bzdur, które ona opowiada opadły mi cycki, co tak rozbawilo wychowawcę, że jak wrócił na lekcję, klasa myślała, że zażył coś ziołowego, bo śmiał się sam do siebie.

Minął dzień, syn znowu wrócił ze szkoły i powiedział już całkiem wesoło:

- A wiesz, dzisiaj na radzie pedagogicznej to była niezła jazda.

- Tak? A czemu?

- No bo X. najpierw oficjalnie oskarżyła mnie, twierdząc, że to napisałem, bo mieszkam w tej klatce. Wtedy mój wychowawca zaczął mnie bronić i powiedział, że musiałbym być kompletnym debilem żeby to napisać na ścianie swojego bloku. A wszyscy wiedzą, że debilem nie jestem. I idąc tym tropem to można śmiało powiedzieć, że zrobił to pan Z. Wicedyrektor szkoły, bo przecież on też tu mieszka.

- No-burknęłam- i pewno też jej nie lubi.

- Mamo, ale to jeszcze nic. Potem zmieniła front i powiedziała, że to zrobił Y. bo jest skinem.

- Oczywiście! Skinowi najłatwiej przypiąć łatkę.

- Poza tym widziała, jak rysuje w zeszytach swastyki, więc umie rysować, a skoro umie rysować, to na pewno to zrobił.

- Żartujesz? Co to za argument?

- Czekaj! Wtedy odezwała się pani od geografii i powiedziała, że w takim razie może zrobiła to pani od biologii, bo ona umie narysować drzewo i wszyscy to wiedzą.

- Hehe, już lubię panią od geografii.

- Potem przyłączył się pan od polskiego i walnął, że właściwie to wszyscy są podejrzani, bo analfabetyzm zlikwidowano po drugiej wojnie światowej i większość ludzi potrafi pisać, nie licząc niemowląt, małych dzieci do lat sześciu i niepełnosprawnych psychicznie. Podobno nauczyciele lali w majty ze śmiechu.

- Nie dziwię się. Sama bym lała najmocniej.

- A wiesz mamo, ja to myślę teraz, jak sobie tak rozmawiamy, że może faktycznie zrobił to wicedyrektor szkoły, bo on przecież umie rysować i mieszka w naszej klatce schodowej, więc wszystko za nim przemawia.

- No tak, całkiem logiczne, biorąc pod uwagę tok myślenia tej pani.

Zaczęliśmy oboje z tego pomysłu rechotać. Czego to człowiek nie wymyśli jak tak siedzi, nudzi się i myśli!

- A właściwie skąd wiesz, że pan Z. umie rysować? Przecież jest matematykiem.

- Bo wiesz, on zawsze na lekcjach brał długopis i drapał się nim po plecach…

- No i?

- I pewnego razu zapomniał go wyłączyć i popisał sobie całą koszulę. Więc umie rysować! To logiczne!

Ryknęliśmy oboje dzikim śmiechem. Znaleźliśmy winnego! I to w ciągu dziesięciu minut! Wszystkie ekipy CSI i NCIS mogą się przy nas schować! A Sherlock Holmes mógłby się od nas uczyć! Rozwiązaliśmy zagadkę bez badania odcisków palców, analizy składu chemicznego farby i tropienia śladów. Gdybyście kiedyś potrzebowali naszych usług, polecamy się uprzejmie. Cena do negocjacji.