SKRÓTEM PO FACETACH


Siedziałyśmy tak sobie z dziewczynami przy kawce i ciachu. Bo cóż tu robić innego jak nie wiadomo co robić? I tak z przekory trochę, a troszkę jakby z przyzwyczajenia zaczęła się rozmowa na temat facetów. Chociaż właściwie nie tak całkiem na temat, bo faceci to tylko taki przerywnik był.

A to, że aktorzy nam dobrze robią niektórzy. Taki na przykład Johnny Depp, co fajnie się starzeje, albo Sean Connery – im starszy tym lepszy, albo Vin Diesel, całkiem do zjedzenia. A to, że nie ma to jak popatrzeć na fajne ciacho, bo popatrzeć zawsze można, to nic nie kosztuje. A w końcu, że chcą mnie umówić z jakimś kuzynem innej kumpeli, co to jeszcze nic o nim nie wiadomo, ani czy przystojny, ani czy mądry, ani czy fajny, ale zawsze można spróbować pójść na kawkę, bo co mi szkodzi, no najwyżej za kawkę sama zapłacę jak mnie gościu zdenerwuje.

Wyszłyśmy w końcu na balkon żeby zapalić papieroska. I tak od niechcenia zupełnie przypadkiem zaczęłyśmy obserwować przechodzących samców. No i idzie sobie taki, zupełnie nawet niczego sobie, ale z reklamówką.

- Facet z reklamówką w ręce po prostu jest nie do przyjęcia. Nie mogę na coś takiego patrzeć – wymknęło mi się.

- Z reklamówką? A co ci szkodzi reklamówka?!

- A nie wiem, tak jakoś kretyńsko to wygląda. Gościu nawet wysoki i ten tego, ale ta reklamówka!

- Wysoki? Niski jest! Ale pamiętaj o zasadzie – niski z długim, wysoki z krótkim!

- A jak przychodzi co do czego to się okazuje, że większość ma krótkiego. Daremni są.

- Albo popatrz na tego! Wąsy ma! Okropne, nie mogę patrzeć na faceta z wąsami! Niedobrze mi się robi!

- No, mi też. A wyobrażasz sobie jak mu jedzenie zostaje w tych wąsach? Albo makaron z rosołu?

- Albo robi sobie przegląd tygodnia. „Co tam ostatnio na obiad było?” I weź się tu z takim pocałuj!

- A ten Jolki idol ma wąsy i ostatnio w różowych butach wystąpił.

- Wąsy i różowe buty! A to kretyn!

- Za mądry to on nie jest, to fakt. A nawet całkiem głupi.

- Co wy gadacie?! – oburzyła się Jolka – głupi jest? – trochę jakby zaczęła powątpiewać w mądrość swojego idola.

- No a jeszcze jak patrzę na faceta i całkiem facjata w porządku i robię zjazd w dół, a tu brudne buty, takie co to nie widziały wody przez rok, albo nawet kilka lat, to po prostu mi się odechciewa. Albo gościu w krótkich spodenkach i takich długich skarpetkach prawie do kolan, a do tego buty takie od garnituru.

- Nie przesadzaj!

- Na prawdę widziałam takie przypadki!  A  jeden to nawet miał spodenki w kratkę a do tego taką długą koszulę w hawajskie kwiaty wypuszczoną na te spodnie i te długie skarpetki i razem coś około metr pięćdziesiąt wzrostu. Myślałam, że się posikam ze śmiechu.

- To model, chciałabym to zobaczyć!

- Albo uwielbiam po prostu jak facet chodzi cały czas, w eleganckich spodniach z dresu, najlepiej granatowych z białymi lampasami i do tego przecudnej urody białe adidaski z Biedronki.

Przymknęłam oczy i zrobiłam sobie ekspresowy przegląd facetów, których widuję codziennie w sklepie, a którzy często przyglądają mi się maślanym wzrokiem. Nieśmiertelne wąsy, nie wiadomo komu i do czego potrzebne. To znaczy gościom potrzebne, ale po jakiego grzyba, tego nie wie nikt. Przecudnej wprost urody zestawienia odzieżowe hawajsko – skarpetkowo – sandałowe, lub też niby to sportowo – dresowe, które chyba mają wyglądać jak luzacki „dizajn” w pożal się boże polskim wydaniu. I reklamówki, reklamówki, wszędzie reklamówki! Nie żeby z zakupami! Ale takie prawie puste, nie wiadomo po jaką cholerę noszone przez owych samców, bo ani to z sensem, ani z romansem. Szczyt elegancji! Oraz cała masa nieogolonych, niedopranych, niedomytych i śmierdzących facetów, których zawsze stać na kilka piw dziennie albo nawet flaszkę, a nigdy nie kupią mydła za złotówkę, proszku do prania za dychę, ani maszynki do golenia za parę złotych. I weź tu kobieto któregoś ściemnij żeby się umówić…Mowy nie ma! Cała natomiast reszta, która jakimś przypadkiem mogła by się ewentualnie do czegoś nadawać, nosi niestety obrączki na palcach, więc odpada. Wróciłam do domu. Odpaliłam lapka i weszłam na portal randkowy, na którym kwitnę jak bez na wiosnę już od półtora roku. Zajrzałam w zakładkę „odwiedzili mnie”. Patrzę facet z Nicei, jak bum cyk, na prawdę! Bez wąsów, opalony, co prawda trochę starszy, więc już mi ciut zgrzytnęło, ale co tam – pomyślałam – popatrzę sobie na resztę fotek. Otwieram albumik z fotkami, patrzę…Nie uwierzycie! Opalony gość, ogolony, chyba domyty (przynajmniej tak wyglądał), sfotografowany w nicejskich klimatach, w tle palmy, przecudne słońce. Żyć nie umierać po prostu! A w pierwszym planie… Klapki i skarpetki, sandały i…skarpetki, oraz najgorsze – sportowe buty i czarne skarpetki do połowy łydki! Ludzie, jak to jest?! Gościu przemierza pół Europy, obraca się między ludźmi z całego świata, bo taka Nicea to nie wiocha przecież zabita dechami. Pracuje tam, mieszka, chodzi po ulicach i na prawdę nie widzi, że kretyńsko wygląda w tych skarpetkach?! Że się czepiam? Być może. Ale przypomniało mi się natychmiast, co kiedyś powiedział mój syn: „Można wyjść z wioski. Wieś z człowieka nie wychodzi nigdy”. Z całym szacunkiem do wszystkich mieszkańców wsi, bo nie o nich tu chodzi. Powiem inaczej: „Można wyjechać z Polski. Polska w nas zostaje”.