HISTORIA ROMANTYCZNA. ZAKOCHAŁAM SIĘ!


Heh, mówią: nie szukaj miłości, bo znajdzie cię sama. Albo: facet sam się przypęta, zobaczysz! Lub: Nawet się nie spodziewasz, a tu bach i po ptokach!

I tak się właśnie stało. Wczoraj w pracy nagle go zobaczyłam. Wszedł, zrobił zakupy i zjawił się przy kasie. Nie mogłam wytrzymać i podeszłam do niego. Widziałam go już wcześniej na zdjęciach, ale nigdy na żywo. Widok przecudny i zapierający dech w piersiach. Zaskoczona swoją śmiałością postanowiłam się odezwać pierwsza. W końcu miłości trzeba dać szansę, no nie?

Coś tam plotłam od rzeczy i plotłam, a on udawał, że nie zwraca na mnie uwagi. W końcu udało się! Yes, yes, yes! Spojrzał na mnie. Bez słowa. Ja dalej gadałam i gadałam,a on patrzył na mnie milcząco swoimi wielkimi granatowo-niebieskimi oczami. W życiu nie widziałam takich oczu! Miałam nadzieję na dialog, ale niestety skończyło się na monologu. Ale co tam, niech będzie i to – pomyślałam. W końcu kiedyś się dogadamy. Uśmiechnął się. Zobaczyłam pewne braki w uzębieniu, ale wiem że to naprawi wcześniej czy później. Na pewno!

Jeszcze parę niedociągnięć miał, ale i to wybaczyłam od razu. Hm, wzrost trochę nie w moim guście, bo lubię wysokich chłopaków, ale w końcu nie samym wzrostem człowiek żyje, nie będę się czepiać, bo centymetry nie najważniejsze. Liczy się urok osobisty, umiejętność milczenia, uśmiech i oczy! No i spodnie dresowe, takie granatowe z białymi lampasami…Ale przecież wyskoczył chłopak na szybkie zakupy, trzeba wybaczyć. Wygoda przede wszystkim!

Spojrzałam dokładniej, trzeba wiedzieć z kim się ma do czynienia. Buty sportowe zapinane na rzepy, fajna rzecz i skarpetki…Skarpetki z robotem. Tak, tak, z takim zabawnym kolorowym robotem. Jak tu się nie zakochać?

- Jak masz na imię kochanie? – zapytałam.

Nie odpowiedział, tylko dalej gapił się na mnie niebieskim granatem swych oczu.

- Jasio – odpowiedziała jego mama, moja koleżanka Beata – sam ci nie powie, bo jeszcze nie umie i nie podrywaj mi syna!

Wzięła go na ręce i odeszła. Wyszła z Jasiem ze sklepu, a ja znowu zostałam sama. Popatrzyłam za nim tęsknym wzrokiem…Na pewno jeszcze kiedyś przyjdzie. Ech, może nawet przybędzie mu jeden ząb, a może kiedyś się do mnie odezwie. Cierpliwości! Miłości trzeba dać szansę!