ZBAWIENNE SKUTKI SŁUCHANIA STAREGO ROCK AND ROLLA

images (2)Jak to, jeździsz na zimowych oponach w maju? – zapytała wyraźnie zatroskana Madzia.

– Jakoś tak wyszło. Zapomniałam. Poza tym nie miałam czasu – zaczęłam kręcić, żeby nie wyjść na lenia.

- A nie słyszałaś jak ci huczą? Tak buuu! – Madzia wydała z siebie dźwięk cudownie imitujący huczące opony.

- Nie wiem, bo radio mam na full, więc nie słyszę. Może huczą.

- No, ona jest walnięta – wtrąciła się Olka – wsiadłam kiedyś z nią do auta, a ona na cały głos włączyła płytę, w dodatku z takim starym rock and rollem. Irokez na głowie i kiwa się w te takty. Wyobrażacie sobie, jak to wyglądało?

Madzia i Baśka wyobraźnię mają niezłą, więc od ręki walnęły śmiechem, a ja w tym momencie ciut odpłynęłam, czyli zamyśliłam się prawie poważnie nad faktem, czy aby irokez na głowie i stary rockandroll nie kłócą się ze sobą zanadto i czy powinnam zmienić fryzurę, czy muzę. Ale od razu mi wyszło, że ani jedno ani drugie. Kto bogatemu zabroni?…skromnie żyć.

Sprawa zimowych opon w maju nabrała  mocy urzędowej po jakimś tygodniu od owej radosnej konwersacji. Dzisiaj, albo nigdy! – postanowiłam. Świeżo umyte pióra postawiłam w eleganckiego irokeza, założyłam dżinsy dzwony, takie z „Gorączki sobotniej nocy”, wsiadłam do samochodu, włączyłam rock and rolla z lat sześćdziesiątych, otworzyłam szyby i pojechałam do warsztatu. Gdy podjechałam, pan mechanik zerwał się na równe nogi, bo Elvisa pewnie słychać już było przed zakrętem, a że akurat nie miał nic innego do roboty, spojrzał surowym wzrokiem i kazał wjechać od razu na kanał. Wjeżdżanie na kanał, a raczej na to coś, co nie wiem jak się nazywa, zawsze było dla mnie najgorszym horrorem i tym razem było podobnie. Mechanik pokręcił głową z dezaprobatą przy moich manewrach, w końcu odkręcił koła, przykręcił drugie, napompował, a potem  pewny siebie zapytał:

- Kto pani zakładał te zimówki?

- Sama zakładałam – skłamałam bezczelnie – a czemu pan pyta?

- Bo były założone w odwrotną stronę. Wie pani, tam są takie strzałki na oponach. Powinny być zwrócone w kierunku jazdy, znaczy te strzałki,  a były na odwrót.

Nie wiedziałam jak kłamać dalej, bo nie byłam przygotowana na tak długą wymianę zdań na temat, o którym nie mam bladego pojęcia, więc szybko pojechałam starym tekstem, który przeważnie działa.

- Proszę pana, proszę na mnie spojrzeć – powiedziałam prawie błagalnym tonem.

Spojrzał i  podrapał się w głowę, jakby się zastanawiał nad sensem życia, a jego wzrok utkwił na wysokości moich bioder, gdyż cycków nie posiadam w nadmiarze.

- Ale nie tu! Na włosy niech pan spojrzy! Na prawdę myśli pan, że blondynka potrafi prawidłowo założyć opony? ( ech, gdyby wiedział, że nie potrafię wcale!).

- Wie pani, kolor włosów to właściwie na mnie nie działa, niech sobie tam pani ma jaki chce.

Tak, teraz już mi się skończyły argumenty, bo ten o blond włosach był jedyny i do tej pory skuteczny. Ochrzani mnie jak nic za moją głupotę – przemknęło mi – bo od razu widać, że nie ma dzisiaj dobrego dnia. Ciekawe, co na niego działa? Może miałam założyć powiększający stanik, zamiast świecić pożałowania godnym rozmiarem B.

- Ale nic pani nie będę truł, bo po jaką cholerę, każdy się może pomylić, nawet ja. I powiem pani szczerze, że dostałaby pani ode mnie ochrzan, ale mi pani szkoda, bo fajna z pani babka i fajnej muzyki pani słucha. Też lubię Presley’a. 

No i proszę, uratował mnie stary, dobry rock and roll. Jak się okazało, dobry na wszystko. Nawet na marudzącego mechanika. I cycki zaraz jakby mi urosły.

Niech żyje Elvis! Chociaż już nie żyje.