Wróciłam do domu o 3.15 w nocy z wetkniętym za uchem kwiatkiem, a właściwie dwoma – jeden od przodu, drugi od tyłu. Kolega Moskwa postanowił mnie upiększyć, na wypadek, gdybym w drodze z samochodu do mojego mieszkania spotkała jakiegoś przystojniaka. Bo wiadomo, że takie stare pudło jak ja, bez kwiatka za uchem nie powinno się…