GRUBOS.KURNA!!!

Czasem chciałabym być krokodylem, albo raczej krokodylką. Bo taka krokodylka to sobie leży spokojnie cały dzień w wodzie, czasem poruszy oczkami i wypatruje  ofiary do pożarcia. Ale najbardziej to chciałabym mieć skórę jak krokodylka. Grubą. Gruba skóra to jest coś, o czym marzę od wielu lat, ale teraz najbardziej. Jadę sobie do pracy i ciągle kombinuję jak zamienić się w krokodylkę. Mogłabym mieć wtedy wielkie zębiska, groźny pysk i nikt by mi nie podskoczył. No może by się znalazł jakiś poskramiacz krokodylek i się odważył, ale taki poskramiacz to przeważnie jest przystojnym facetem i kocha przyrodę, a więc i krokodylkę, taką jaka jest. Wtedy mógłby mi taki przystojniacha – pogromca, związać pysk sznurem na okrętkę i pokazać całemu światu w telewizji, w takim National Geographic dajmy na to i nie miałabym nic przeciwko temu. Powiem więcej, nawet bym się cieszyła, że mnie w telewizji pokazali. A potem jak już kamery byłyby wyłączone, to on, ten poskramiacz i tak by mnie uwolnił i pozwolił dalej siedzieć w błocku i poruszać co jakiś czas lekko oczkami. I nikt by mi nie podskoczył, ech!

Czasem Bożenka mówi do mnie:

- Jeszcze się nie przyzwyczaiłaś? Ja już to olewam.

Nie przyzwyczaiłam się i nie wiem, czy kiedykolwiek to nastąpi. Raczej nie, chociaż nigdy nie mów nigdy. Może nadejdzie ten dzień, że jadąc do pracy nagle przeobrażę się z całkiem niebrzydkiej laski w krokodylkę. Może.

Wiem już, że jestem złodziejką i oszustką. Trudno, ktoś musi być oszustem. Jakby sami uczciwi byli na świecie, byłoby nudno. Słucham codziennie o kurw.ch i że ktoś to pierd..i. Czy ja pracuję w domu uciech wszelakich? Zastanawiam się. Wolno się zastanawiać?

- Co się tak głupio na mnie patrzysz? – to cytat dosłowny, ale w sumie bez kur.y i chu.a, więc zwrot całkiem w bon tonie, czyż nie?

- Czego się tak głupio uśmiechasz? – całkiem sympatycznie powiedziane, ale do krokodylki by się nie odważył, kurna!

- I co kur.a, myślisz że ci zapłacę?! Masz i pierd.l się! – pijany szczyl rzucił we mnie brakujące sześć groszy, gdy się upomniałam. Może miał rację, bo kto by się upominał o sześć groszy? Tyko taka złośliwa małpa jak ja.

Przedwczoraj moja koleżanka dowiedziała się, że jest krową, co nie chce się ruszyć i kazano jej spierdal.ć. Jakaś ” elegancka” paniusia jej kazała  jej spierdal.ć. Koleżanka miała ochotę jej się nieźle odszczekać w odpowiedzi, ale nie mogła, bo krowa nie umie szczekać, a poza tym była w pracy, a my w pracy tylko grzecznie. Podniosło jej się ciśnienie, ale przecież ma tabletki, więc da radę! Poza tym krowa ma grubą skórę. Nie tak jak krokodylka, ale zawsze.

Kur.y i ch.je są na porządku dziennym i na cały głos, ale przecież taki troglodyta czy troglodytka nie przyszedł do urzędu ani do banku, więc nikt go nie wyprosi. Klient nasz pan. Klientowi wolno, chociaż wokół pełno innych normalnych, ale oni też chcą posłuchać jak troglodyta lub troglodytka potrafi się wyrażać i jak wzbogacił przez lata zasób swojego słownictwa. Niech się inni uczą! Człowiek uczy się całe życie, więc może też w sklepie! Klient ma pieniądze, on je u nas zostawia, jemu wolno wszystko. Klient nasz pan.

Mnie słownictwo nie dziwne, bo też się potrafię wyrażać, ale jakoś nie lecę z wyrazami między ludźmi na cały głos. Może jestem nienowoczesna? Ech, chyba jednak się nie przestawię. Starej daty jestem przecież. To moja wina!

Teraz to sobie tak jednak myślę, że chyba nie chcę być krokodylką. Wolałabym być słonicą. Bo taka słonica jest wielka, ma grubą skórę i wszyscy się jej boją, nawet król dżungli. A w takiej dżungli, jaką mam na co dzień w pracy ja, słonica byłabym królową. I niech się wtedy buja lew, który drze mordę na cały głos. Jak słonica wrzaśnie, tupnie nogą i nabierze wody w trąbę, to może oblać wszystkich dokoła. Tak, chciałabym być słonicą!

Tylko czy aby zmieszczę się w samochodzie, jak zmienię się po drodze w słonicę? To jest problem do przemyślenia!