CAŁE ŻYCIE Z WARIATAMI

Myślisz, że jesteś normalna? Myślisz, że jesteś normalny? Rozczaruję cię – nikt nie jest całkowicie…
Każdy ma w sobie cząstkę wariata. Chociaż… wariat to złe określenie, takie negatywne. Każdy jest odrobinę zwichrowany – to jest lepsze.
Wtorek, godzina 00:25… 25? To dzień mojego urodzenia, tylko miesiąc inny. Czy to coś oznacza? Chyba nie, ale to dziwne, nieprawdaż?
Starsza pani patrzyła dzisiaj na mnie dziwnie. Czemu się pani tak śmieje? Uśmiecham się do pani – ja na to. A, to dobrze, bo dzisiaj wszyscy się na mnie obrazili.
Czułam dzisiaj w powietrzu ten ciężar. Ciężar ludzkich myśli, kłopotów, zmartwień, niecierpliwość, zacietrzewienie, niedotyk i mamdosizm. Co to jest mamdosizm? Spróbujcie sobie sami odpowiedzieć. Będzie łatwo, bo czujecie to często.
Idiota, który sobie za dużo pozwala złapał mnie od tyłu za stanik i pociągnął z radością. Miał szczęście, że byłam w pracy, bo oberwałby ode mnie. Na prawdę muszę to znosić? Może po prostu następnym razem odwrócę się w tempie naj-naj i walnę go w łeb. Jak myślicie? Zwolnią mnie za to z pracy? A może w końcu coś się ruszy w stronę normalności. Tyk, tyk, tyk, dzień jak co dzień…

Moje pierwsze wspomnienie z dzieciństwa… Nie jest takie najgorsze, więc czemu jestem stuknięta? Szłyśmy z mamą wąską uliczką. Po obu stronach stały małe domy, a przed nimi były jeszcze mniejsze ogródeczki. Weszłyśmy do jednego z nich. Na parterze po lewej stronie było mieszkanie. Mama wyciągnęła klucze z torebki. Kto tu mieszka? – zapytałam. My – odpowiedziała mama.

Tomek. Opowiedział mi kiedyś o swoim pierwszym, najwcześniejszym wspomnieniu. „Pamiętam, że przytulałem się do mamy. Tej samej nocy mama zmarła. Szukałem jej rano wszędzie, pod łóżkiem, w szafie… Nigdzie jej nie było. Potem nie pamiętam nic. Długo, długo nic.” Tomek – nie zazna nigdy szczęścia, bo nie wie co to jest. Boi się okazać uczucia i nie chce ich wziąć. Mówi, że, jest psychiczny. Można z nim gadać przez telefon w nocy nie wiadomo o czym i czuć się wolnym.
Marta. Pierwsze co zapamiętała, to jak ojciec w wigilię rzucił matką o ścianę. Cały wieczór przesiedziały razem w przedpokoju. Marta nie może odnaleźć szczęścia, bo ciągle jej za mało czułości i uwagi. Mówi, że nie jest duża, tylko tak wygląda. Gdy siedzimy, pijemy alko i gadamy, czas nie ma znaczenia.
Gabi. Była z mamą w kościele. Nie mogła wytrzymać tych śpiewów i modlitw. Zaczęła się wiercić i przeszkadzać. Ksiądz powiedział, żeby matka ją wyprowadziła. Poszły wtedy obie na trawkę i zaczęły zrywać kwiatki. Gabi kocha to wspomnienie, ale do dziś mówi: „Jestem, kurwa z innej bajki”. Rozumiem ją jak jasna cholera, ja też jestem z innej bajki.
Ola, Jola, Iwona, Wiola, Monika, Basia, Asia, Ania, Kasia, Beata, Adam, Mirek, Marcin, Damian, Darek… Chcecie tu dodać swoje historie? A może one nie mają nic do rzeczy? Może po prostu całe życie nas takimi uczyniło? Może początek naszej pamięci to tylko początek naszego szaleństwa? Może Wy też, tak jak ja, macie swoją rzeczywistość?
Znam was wszystkich doskonale. Jesteście świrami, ale nikt was nie zdiagnozował. Psychiatrzy jeszcze się za to nie zabrali, bo nie mają jaj. Ale my tak na prawdę nie potrzebujemy lekarzy. Sami sobie doskonale radzimy. Wstajemy rano, pijemy kawę, zjadamy śniadanie, stawiamy pióra i wychodzimy z domu. Każdy krok upewnia nas, że świat nie jest normalny. Ludzie gapią się na nas, jakbyśmy byli z Plutona, chociaż nawet nie wiedzą, że Pluton istnieje. Patrzą nam w oczy i zastanawiają się ile dziś wypiliśmy. Panie, panie tylko kawa i woda mineralna! Na prawdę? Myślałem, że alkohol. Po co mi alkohol? Wystarczy otworzyć drzwi, zrobić krok i zacząć żyć w tym świecie.

Zatrzymałam się na światłach. Obok mnie zatrzymał się samochód. Chłopak popatrzył na mnie. Uśmiechnęłam się, on też. Spuścił szybę, wychylił się i powiedział „Ej, powiem ci coś… Brałbym Cię i pieścił całą noc.” Zablokowałam drzwi, odruchowo, na wszelki wypadek. A może powinnam być dumna? Ja mam pięć dych, a gościu miał góra 27. Zapaliło mi się zielone. Odjechałam. Ech, może jednak nie jestem stuknięta? Może inni są bardziej? Codziennie zadaję sobie to pytanie. Ale skoro inni są bardziej, to znaczy, że ja jestem stuknięta w normie. Że coś takiego nie istnieje? Normy się zmieniają. Czyż nie?
Całe życie z wariatami. Kocham Was, moje świry – Pozytywnie pierdolnięta.